obywatelle (she/her)

  • 53 Posts
  • 138 Comments
Joined 6 years ago
cake
Cake day: July 28th, 2020

help-circle

  • Harcerz:

    Milicje nie są wielotysięczne. Najwyżej wielosetne. Tak naprawdę jedyną porządną bojówką jest teraz ICE/Border Patrol.

    Zastraszanie administracji jest, ale jest też opór i szykuje się kolejny shutdown. Mimo oczywistych prowokacji i napięć, wojny domowej poza władzą chce uniknąć każdy, i mało kto ma ochotę w niej ginąć. Skoro zabójstwo Kirka nie podpaliło Stanów, to obstawiam że nawet zabójstwo Trumpa by w tej chwili tego nie zrobiło.

    BTW, właśnie zapoznałam się z oświadczeniem NRA, które… potępia Trumpa.

    Kiedy Hitler przejął władzę, miał wszystkie pionki na planszy. Nikt (poza komunistami) nie protestował, gdy nadał sobie nadzwyczajne uprawnienia. Hindenburg przyklepał to bez mrugnięcia okiem – nikt go nie straszył.

    Aktualny rozwój wydarzeń wciąż jest niebezpieczny, ale coraz bardziej obnaża słabość całego trumpowego projektu. Inżynieria społeczna nie jest jednak taka prosta jak się tym ludziom wydawało.

    Nie należy bagatelizować zagrożeń, ale trzeba patrzeć tak, by nie dać się przygnieść beznadziei. Amerykanie z młodszych pokoleń rozumieją to i mądrze wdrażają taktyki podpatrzone w innych krajach: utrudniają życie agentom ICE i Border Patrolu skutecznie, nawet bez wchodzenia w otwartą konfrontację. Im więcej ludzi styka się z samym ICE tym bardziej rozumie, że to zwykłe tchórzliwe śmiecie. Niebezpieczne, ale w istocie nie mające za sobą nic prócz munduru z demobilu i gnata w ręce.

    Łukasz:

    Rozumiem akurat te obawy, ale wiesz, łatwo jest być MAGA wojownikiem klawiatury i zgrywać chojraka, że zaraz zacznie się strzelać, trochę trudniej wyjść z piwnicy i rzeczywiście to robić. Emocje nakręcone przez trumpowski spektakl są skrajne, ale zrobić coś w emocjach to jedno, a realnie walczyć w jakichś szeregach z bronią w ręku i strzelać do wszystkiego co “lewackie” to drugie. Jak pisałam, śmierć Kirka pokazała, że może i jest duża ochota żeby o tym krzyczeć, ale zaskakująco mała żeby to robić.

    Ofc zgadzam się że liberałowie są problemem. Zarówno ci na ulicach jak i ci w rządzie, którzy głosowali za większym budżetem dla ICE. Ale to już inna sprawa.


  • Właśnie to przeceniasz. Gwardia Narodowa nie działa dokładnie tak jak on chce, ci ludzie mają swoje granice. Między innymi dlatego najpewniej nie było kolejnych prób użycia tej formacji. Zwłaszcza że w kwestii Gwardii wiele mogą powiedzieć władze stanowe. Poparcie dla Trumpa w wojsku jest słabo zbadane, ale sam widzisz, gdzie jest jego słabość: on nie rozdaje łapówek, przysług i stanowisk. Zamiast tego pompuje hajs podatnika w prywatne armie i w zjebów pokroju Thiela, co akurat bardzo się establishmentowi wojskowemu nie podoba.

    A zwykłym trepom może przestać się podobać, że nagle zabija się białych ludzi na ulicach, ponieważ “nie na to się umawaliśmy”. Jak mówiłam: jest kij, brakuje marchewki.

    Samo “przepychanie swoich ludzi” w takim klimacie to proces na lata. Owszem, wojsko będzie go słuchać, ale to nie jest równoznaczne z tym, że wojsko złamie dla niego każdą zasadę i zrobi dla niego wszystko. Tego poziomu fanatyzmu w ogóle tam nie widać.

    Uniwersytety nic akurat nie znaczą, mieć uniwersytety znaczy mieć całe gówno, a sterroryzowanie profesora jest łatwiejsze od zabrania dziecku cukierka.

    Sąd Najwyższy jest podzielony i prawdopodobnie patrzy jak wiatr zawieje w midtermach.

    Trochę pesymizujesz na zasadzie “jeśli coś potencjalnie może się wydarzyć to pewnie się wydarzy”. Może za rok sytuacja się zmieni, może nie. Ale na chwilę obecną Trump nie ma zasobów, żeby tak po prostu samodzielnie przejąć totalitarną władzę nad sfederalizowanym krajem. Prawdopodobnie to wie, i dlatego właśnie próbuje nas oszołomić jednym wielkim telewizyjnym spektaklem.

    Zauważ że musi być jakiś powód, dla którego USA nie utrzymały choćby JEDNEGO kontyngentu w Wenezueli, a poprzestały na akcji “hit-and-run”.

    Sam zauważasz, że Hitler robił to inaczej. Bo robił. I to nieprawda, że w Niemczech “sobie tego nie wyobrażano”, że zaprowadzi dyktaturę. Wyobrażano i oczekiwano tego. Cała kampanie wyborcza NSDAP opierała się na hasłach “po co komu 23 partie i chaos, skoro może być jedna partia i porządek”. Nikt się z tym absolutnie nie krył, naziści nie twierdzili że kochają Republikę i że wartości demokratyczne są dla nich ważne. Nie robili nawet pozorów. Jedyne, czego rozentuzjazmowani Niemcy się wtedy bali to to, czy to aby się źle nie skończy w sensie międzynarodowym - drugim Wersalem. Poza tym nastroje były jak najbardziej OK. Żadne miasto (w sensie: jego włodarze) otwarcie się nie buntowało. Żadne władze landowe nie sabotowały otwarcie idei Rzeszy. Kluczem było nieustanne pilnowanie, by zarówno tłum, jak i elity były zadowolone. Nie próbowano ich na siłę zastępować nowymi, urabiano je.


  • Miał wystarczające. Przekonał do siebie oficerów z dawnej pruskiej szlachty, przekonał starą Reichswerę pamiętającą poprzednią wojnę. Nie jeździł do ich sztabów i nie wyzywał od od grubasów – przekupiał ich prezentami, okazjami i awansami, a nie “cięciami kosztów” z jakimś DOGE na kiju.

    Na ulicy miał wsparcie w postaci SA, ale równolegle szkolił bardziej doborowe SS. Mógł sobie pozwolić nawet na noc długich noży, kiedy zbyt rozzuchwalona bojówka przestała być już potrzebna. Potem, z czasem, kolejnymi zdobyczami terytorialnymi przekonywał do siebie coraz większą część wojskowych elit – głównie tym, że zdobywał je bezkosztowo. Jeszcze przed zajęciem Czechosłowacji część dowódców faktycznie wahała się, czy jego plan to dobry pomysł, ale kiedy okazało się, że ani Polska ani Francja nie będzie przeszkadzać, przeszli całkowicie na jego stronę.

    Jedyne co ma Trump to swoje SA w postaci ICE. Gwardie Narodowe i inne formacje – to wszystko może być zablokowane na szczeblu stanowym. Ma też szefa federalnej policji, bez pewności jednak czy ma takie samo poparcie w samych funkcjonariuszach – a to oni byliby odpowiedzialni za utrzymywanie jego terroru, nie mówię o setkach tysięcy zwykłych policjantów w stanach i hrabstwach. Tymczasem ci funkcjonariusze mówią z obrzydzeniem o praktykach ICE, o ich braku treningu, profesjonalizmu, o tym że celowo prowokują sytuacje które kończą się tragicznie.

    (pomińmy fakt, że wielu policmajstrom na pewno sie to podoba, to jednak USA)

    No i to nie jest 1933. Brutalna siła wcale nie budzi tak szerokiego respektu. Zwykli wyborcy odwracają się od Trumpa coraz mocniej, ludzie wcale dziś nie chcą masowych egzekucji wrogów politycznych, bicia na ulicach, siłowego włamywania się do samochodów itp. Podobnie nie chcę tego większość elit, bo elity wiedzą już dobrze z historii, że kij ma dwa końce i zawsze może być użyty przeciwko tobie. Dlatego nawet politycy jego partii wolą zachowywać sie ostrożnie.

    Nie ma jeszcze odpowiedniego podglebia pod pełen, rozwinięty faszyzm i nie wiadomo czy będzie. Wygląda na to, że Trump bawi się w jeden wielki baudrillardowski spektakl telewizyjny i nie obchodzi go w ogóle rzeczywistość. A ta stawia opór.



  • Sorry, nie chce mi się tego czytać. Tych linków. Koleś który groził mi w szkole siedział za włamania. Włamywał się, bo nie miał pieniędzy na narkotyki, a nie bo był biednym dilerem którego psy parę razy za dużo zwinęły. “Dobre chłopaki” z prowincji nie biegały z towarem, bo kogo było tu stać na towar xd Jak juz to włamywały się do lokalnego kiosku żeby shandlować zajumane stamtąd papierosy (ale byli głupi i wpadli co do jednego). To są zwykłe historie: ludzie z dysfunkcyjnych rodzin, już w gimbazie wykazywali pewne tendencje, do szkoły średniej nie szli, towarzystwo z zawodówki samo ich ustawiało, potem było chodzenie z nożami, jakieś wymuszenia na małą czy dużą skalę itp. Z “lajtowych” rzeczy to kradzież torów czy kabli kolejowych, gdzie przynajmniej nikt nie cierpiał.



  • Chciałabym na to patrzeć tak jak ty, ale nie umiem przez różnicę doświadczeń.

    Ci, którzy wyemigrowali z mojej miejscowości to w większości element tak paskudny, że miałam nadzieję że w życiu już ich nie zobaczę, albo że zgniją w pierdlu za granicą. Oczywiście między nimi trafiali się też ci normalniejsi, ale oni zwykle wyjeżdżali zarobkowo i wracali.

    Ci, o których myślę, nawet jeśli zobaczyli “zdrowszy świat”, to wcale tak o nim nie myśleli – po części choćby i dlatego wracają i tutaj będą walczyć o to, żeby ich macierzysty kraj nigdy nie przeobraził się w to, co rzekomo sami na Zachodzie widzieli (tj. czytali w tłumaczeniach w polonijnej prasie). Teraz więc będą tutaj bronić “ojczyzny” przed “ciapatymi i pedałami”, bo przecież jak w/w grupy się panoszą, to wszystko upada.

    Ewentualnie wrócą do swoich kryminalnych aktywności.

    Tak, wiem że przesadzam, między nimi wraca też sporo “normalnych rodzin z dziećmi” – ciekawe jednak jakie ci ludzie mają poglądy na to, co zobaczyli na Zachodzie i jak ostatecznie to oceniają. Ciekawe też jak zareagują na naprawdę niewydolny system polskiej opieki zdrowotnej, kiedy przestaną z niego korzystać tylko okazjonalnie. No i ogólnie na polskie realia. Ciekawy temat do badań, ale ja na chwilę obecną mam tylko emocjonalny odruch pod tytułem “nikt was tu nie chce”.




  • Ja pierdole czy mógłbyś chociaż nie używać takich potworków językowych jak “transseksualistyczna”???

    To są osoby transpłciowe. Bycie trans nie jest fetyszem ani orientacją seksualną żeby używać końcówki sugerującej to właśnie. I to jeszcze z końcówką -“styczna”, która nie jest stosowana nawet w opisie homo- czy heteroseksualnošci.

    Ja rozumiem że nie wszyscy muszą wiedzieć wszystko, ale ten potworek to dla mnie już za dużo.









  • Jak rzadko zgadzam się z harcerzem.

    Dodam jeszcze, że fajnie się tam rozmawia o zamieszkach, tylko że akurat czas jest taki, że Trump dosłownie liczy na ich wywołanie. W przeciwieństwie do 2020 roku jest przygotowany, ma swoje pieski już gotowe na ulicach - ICE to nowe SA które chętnie pójdzie pałować wyimaginowaną czy prawdziwą “antifę”, a kolega w FBI zagwarantuje wszystkim zarzuty z Patriot Act (nie wspominając o tabunach nazioli które czekają na wojnę domową jak ja na deszcz w tym roku). Trump bardzo chce własnego podpalenia Reichstagu, chce pokazać swoim wyborcom że pod powierzchnią Ameryki od dawna gromadziły się siły pragnące obalić jego rząd siłą. Chce połączyć z tym Demokratów i ogłosić stan wyjątkowy. Zabójstwo Kirka wyszło zbyt nagle i było zbyt zaskakujące żeby ekipa mogła się na nie przygotować, a w dodatku morderca okazał się za mało medialny by ogłosić tę upragnioną wojnę, więc elektorat trochę pokrzyczał i się uspokoił.

    Więc dawanie mu pretekstu akurat w tej chwili to granie w grę ustawioną przez Trumpa. Bez sensu. Tzw. ruch rozumie już tam zresztą, że musi organizować się antyrepresyjnie i solidarnościowo żeby zapobiegać skutkom represji i fakt, że jeśli chce się teraz zorganizować akcje o charakterze masowym, potrzeba się ‘policzyć’ i zrozumieć na jakiego rzędu poparcie można liczyć i gdzie.