
No jest różnica między dobrowolnym korzystaniem z czegoś w czasie wolnym a pracowaniu na czymś. Masz poważne problemy z czytaniem ze zrozumieniem i dopowiadaniem sobie różnych rzeczy.

No jest różnica między dobrowolnym korzystaniem z czegoś w czasie wolnym a pracowaniu na czymś. Masz poważne problemy z czytaniem ze zrozumieniem i dopowiadaniem sobie różnych rzeczy.

Nie wiem, ja tam w pracy wolę pracować na czymś przewidywalnym, stabilnym i przystępnym dla każdego, uniwersalnym niż na siłę wpychać jakieś niszowe rozwiązania dla hobbystów opensource.

Miałem wątpliwą przyjemność mieć styczność z Libre Office i to w porównaniu do MS Office zwyczajnie było gówno. Było to co prawda parę lat temu, ale Office też się zmienił w ostatnich latach.

Jakbym musiał pracować na czymś innym niż Windows czy MS Office to bym bardzo się wkurwił i podejrzewam, że spore grono osób również. Nie mówiąc o ludziach z kursami znajomości MS Excel w CV xd

Bez Google Drive i integracji z mailem to jednak ciężko by było funkcjonować. Wszystkie inne opcje mailowe poza gmailem to gówno. Nie ma sensownej alternatywy wobec Googla niestety.

Debile.

A od kiedy niby morderca Kirka to faszysta? Póki co nie znaleziono żadnych wiarygodnych dowodów na to, że był prawicowcem.

Popracujesz trochę na sorze albo jako lekarz psychiatra to pogadamy o niszczeniu życia.

Przemytem papierosów też się zajmują. I wymuszeniami. I generalnie to jest po prostu gang aż tak wiele nie różniący się od np. meksykańskich gangów narkotykowych. A narkotyki też jebać, niszczące ludziom życie gówno.

No i fajnie, najwyższy czas dokręcić śrubę temu kartelowi narkotykowemu.

Szczerze to zależy. Z mojego doświadczenia w trakcie eksmisji np. są sytuacje, że z policją da się dogadać. Tak samo trafiają się normalni komornicy. Komornik to w sumie nawet zyskuje jak eksmisję się odwleka, ale trafiają się też antyludzkie złogi, które chcą mieć odfajkowane. Za to praktycznie zawsze najciężej jest dogadać się z wynajmującym/administratorem, który towarzyszy eksmisji. To ostatecznie ich interes by eksmisję przeprowadzić.

“My neighbourhood is called Śródmieście. The vegan paradise I’m talking about – it’s Warsaw”
I tak dobrze, że dodał o jakie Śródmieście chodzi, bo po mieszkańcu DC trzeba się wszystkiego spodziewać.
No jeszcze jakby ktoś beształ sensownie to rozumiem, a Twój główny argument był na zasadzie “aaaa na szmerze to siedzisz”, podczas gdy wyraźnie odnoszę się do środowiska pracy.